SPRAWDZAMY
Na początku 2024 r. pracownik biura w Hongkongu brytyjskiej firmy inżynieryjnej Arup przelał oszustom około £20 mln (200 mln dolarów hongkońskich). Wcześniej uczestniczył w wideorozmowie, na której dyrektor finansowy i inni „współpracownicy” byli w rzeczywistości wygenerowani przez sztuczną inteligencję. Arup potwierdził incydent w maju 2024 r.
Podobne ataki wykorzystują też sklonowany głos. Wystarczy kilka sekund nagrania z mediów społecznościowych lub firmowego filmu, żeby podrobić głos szefa w telefonie z prośbą o pilny przelew.
Eksperci są zgodni: rozpoznawanie deepfake’ów „na oko” jest coraz trudniejsze. Skuteczniejsze są procedury, które nie zależą od tego, czy rozmówca wygląda i brzmi wiarygodnie.
Komentarz redakcji
Małe firmy często myślą, że takie ataki dotyczą tylko korporacji. Tymczasem w małej firmie szef ma nieograniczone uprawnienia, a pracownik nie odważy się kwestionować jego „pilnej prośby”. Polecenie przelewu przez telefon lub wideo, z presją czasu i prośbą o dyskrecję, powinno automatycznie uruchamiać weryfikację.
Co warto zrobić
- Ustal hasło kontrolne lub pytanie, które zna tylko zespół, i używaj go przy nietypowych poleceniach płatności.
- Każde pilne polecenie przelewu potwierdzaj innym kanałem: oddzwoń pod znany numer.
- Wprowadź zasadę dwóch osób przy większych przelewach.
- Ogranicz publiczne nagrania głosu i wideo kierownictwa tam, gdzie nie są potrzebne.
Co myślicie?
Spotkaliście się z takim oszustwem? Co zadziałało, a co nie? Napiszcie w komentarzu pod artykułem. Najciekawsze głosy opiszemy w kolejnych wydaniach.
Źródła
© THE BUSINESS TIME / Argonauts Media Group Limited. Tekst własny redakcji. Kopiowanie, pobieranie i rozpowszechnianie bez pisemnej zgody wydawcy zabronione. Zdjęcie ilustracyjne: Pexels.
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →



