Brytyjska Agencja Zdrowia Zwierząt i Roślin (APHA) potwierdziła w poniedziałek, 2 listopada, pierwsze w Wielkiej Brytanii przypadki wirusa Shamonda (SHAV) u zwierząt hodowlanych. Wirus wykryto w październiku u bydła na dwóch farmach mlecznych: w hrabstwie Powys w Walii i w Shropshire w Anglii. Próbki przebadano w laboratoriach APHA w Weybridge.
Czym jest wirus Shamonda
To wirus nowo pojawiający się w Europie. Według APHA przenoszą go przede wszystkim kuczmany – drobne gryzące muszki z rodzaju Culicoides. W 2026 r. wykryto go w kilku krajach europejskich, ostatnio u bydła na Jersey i w Irlandii.
APHA podkreśla, że wykrycie „nie jest zaskoczeniem” wobec doniesień z Europy. Nie ma swoistego leczenia ani zarejestrowanej szczepionki – zwierzętom podaje się leczenie objawowe.
U bydła możliwe objawy to gorączka, biegunka, osłabienie, spadek mleczności i łagodne objawy oddechowe. Zakażenie w czasie ciąży może prowadzić do poronień, a u płodu – do wad wrodzonych. Według FarmingUK APHA nie potwierdziła takich przypadków na brytyjskich farmach, a pełny wpływ na rozród wciąż jest badany.
Czy jest zagrożenie dla ludzi i żywności
Odnotowano jeden przypadek zakażenia człowieka – we Francji, u osoby z ciężko osłabioną odpornością. Brytyjska agencja zdrowia publicznego UKHSA ocenia ryzyko dla ogółu ludzi jako bardzo niskie. Agencja ds. Standardów Żywności (FSA) informuje, że obecnie nie ma dowodów na zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności.
Jakie obowiązki mają hodowcy
Choroba nie jest zgłaszana obowiązkowo (nie jest „notifiable” ani „reportable”). APHA uważa, że na razie nie są potrzebne dodatkowe środki kontroli, ale Defra, rządy Walii i Szkocji oraz APHA będą śledzić sytuację. Zalecenia dla hodowców:
- obserwować zwierzęta i w razie niepokoju kontaktować się z weterynarzem;
- leczyć zwierzęta jak najwcześniej, według objawów;
- w sprawie badań diagnostycznych kontaktować się z regionalnym centrum APHA (Anglia i Walia) lub SRUC (Szkocja).
Dla porównania: choroba niebieskiego języka (bluetongue, BTV-3), którą również przenoszą kuczmany, nadal podlega obowiązkowi zgłoszenia.
Co to oznacza dla Polaków pracujących w rolnictwie
W brytyjskich gospodarstwach mlecznych pracuje wielu Polaków – jako dojarze, pracownicy obory czy zarządcy stad. Część prowadzi też własne gospodarstwa lub firmy usługowe dla rolnictwa.
Teza: na razie nie ma nowych obowiązków prawnych, ale rośnie znaczenie codziennej obserwacji stada. To pracownicy obory najczęściej pierwsi zauważają gorączkę, spadek mleka czy problemy z cieleniem.
Dowód: APHA nie wprowadza ograniczeń w przemieszczaniu zwierząt ani obowiązku zgłoszeń. Cały ciężar wykrywania spoczywa więc na hodowcach i ich weterynarzach. Agencja zaleca, by weterynarze zapoznali się z objawami SHAV, a hodowcy reagowali wcześnie.
Phil Stocker, szef organizacji hodowców owiec NSA, apeluje o spokój: to „bardzo wczesny etap”, a hodowcy „nie powinni się nadmiernie niepokoić”. Jednocześnie nazywa przypadki niepokojącymi i kolejnym sygnałem zmian w rozprzestrzenianiu się chorób na kontynencie.
Dla osób pracujących przy zwierzętach praktyczna rada jest prosta: notować nietypowe objawy, szybko informować przełożonego i weterynarza. Dla właścicieli gospodarstw – sprawdzić, czy pracownicy wiedzą, na co zwracać uwagę, także po polsku.
Źródła:
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →



