Brytyjski urząd ochrony konkurencji i konsumentów (CMA) opublikował w poniedziałek, 2 listopada, list otwarty do sklepów internetowych. Przekaz jest prosty: jeśli dostawa jest obowiązkowa, jej koszt musi być wliczony w cenę pokazywaną klientowi – od reklamy, przez stronę produktu i koszyk, aż po kasę. Urząd pisze to wprost przed sezonem świątecznych zakupów i zapowiada kontrole.
Co dokładnie napisał urząd
CMA przypomina, że część firm wciąż pokazuje opłaty za dostawę w sposób niezgodny z prawem. Podstawą jest ustawa Digital Markets, Competition and Consumers Act 2024 (DMCC Act) oraz wytyczne urzędu o przejrzystości cen (CMA209), opublikowane w listopadzie 2025 r.
Najważniejsze zasady z listu:
- Gdy sklep podaje cenę, musi to być cena całkowita – z obowiązkową dostawą i innymi opłatami, których klient nie może uniknąć.
- Cena całkowita ma być widoczna na każdym etapie: w reklamie, na stronie produktu, w koszyku i przy płatności. Można dodatkowo pokazać rozbicie, np. cenę z dostawą i bez niej.
- Jeśli dostawa jest opcjonalna, klient musi o tym wiedzieć od początku. Tej informacji nie wolno chować w osobnych zakładkach, rozwijanych menu ani wyskakujących okienkach.
- Platformy sprzedażowe i porównywarki muszą doliczać koszt dostawy do ceny każdego produktu.
CMA wymienia też praktyki, które obserwuje: cena produktu bez obowiązkowej dostawy, koszyk bez kosztów wysyłki oraz informacja o dostawie podana dopiero na końcu zakupów.
Kary już są
To nie jest tylko przypomnienie. Według listu CMA ukarała już cztery firmy za tzw. drip pricing, czyli doliczanie opłat na późnym etapie zakupu. Łączne kary przekroczyły 5,1 mln funtów, a klienci odzyskali ponad 1,35 mln funtów. Jednym z przykładów jest sprawa Marks Electrical: w czerwcu 2026 r. firma zapłaciła 720 tys. funtów kary i musi zwrócić klientom pieniądze za usługi dodatkowe, na które byli zapisywani automatycznie.
Od 6 kwietnia 2025 r. CMA może sama nakładać kary za łamanie prawa konsumenckiego – bez kierowania sprawy do sądu. Według kancelarii CMS kara może sięgnąć do 10 proc. rocznego światowego obrotu firmy.
Co to oznacza dla polskich firm w UK
W Wielkiej Brytanii działa wiele polskich sklepów internetowych: z żywnością, kosmetykami, książkami, częściami samochodowymi. Część z nich sprzedaje też przez platformy. Dla nich ten list to konkretna lista kontrolna przed grudniem.
Teza: najbardziej narażone są małe sklepy, które mają stałą opłatę za dostawę doliczaną dopiero w koszyku. Taki model był długo standardem. Według wytycznych, do których odsyła CMA, nie wystarczy już napis „+ dostawa” małą czcionką.
Dowód: CMA pisze wprost, że przy stałej opłacie za koszyk sklep powinien pokazywać cenę produktu razem z obowiązkową dostawą przez cały proces zakupu. Urząd podaje przykład: automatyczne wyświetlanie ceny z dostawą i bez niej.
Co warto sprawdzić już teraz:
- czy na stronie produktu widać cenę z obowiązkową dostawą;
- czy koszyk i podsumowanie zamówienia zawierają koszt wysyłki;
- czy informacja o opcjonalnych opłatach nie jest schowana w zakładce „Dostawa”;
- czy reklamy w mediach społecznościowych podają cenę całkowitą.
Prawo dotyczy firm, które sprzedają konsumentom w Wielkiej Brytanii. Polska firma, która wysyła paczki do klientów w UK, też powinna przyjrzeć się swojej stronie. W razie wątpliwości warto skonsultować się z prawnikiem znającym brytyjskie prawo konsumenckie.
A klienci?
Dla kupujących to dobra wiadomość. Cena widoczna na początku ma być ceną do zapłaty, jeśli dostawa jest obowiązkowa. Jeśli sklep dolicza ją dopiero przy płatności, można to zgłosić. Zasady obowiązują od kwietnia 2025 r., a teraz CMA zapowiada, że będzie je egzekwować także w świątecznym szczycie.
Źródła:
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →


