Od niedzieli, 1 listopada 2026 r., w całej Unii Europejskiej obowiązuje nowa unijna opłata manipulacyjna: 2 euro za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym małej przesyłki przychodzącej spoza UE. Media w Polsce piszą o niej głównie w kontekście zakupów z Chin. Ale Wielka Brytania po brexicie też jest „spoza UE” – więc nowe zasady dotyczą również polskich firm z Wysp, które sprzedają klientom w Polsce i w innych krajach Unii.
Co się zmieniło
Według Komisji Europejskiej opłata wynosi 2 euro i obowiązuje od 1 listopada 2026 r. Ma pokryć koszty nadzoru celnego nad ogromną liczbą małych paczek. Jej wysokość Komisja ustaliła w akcie delegowanym, wydanym na podstawie reformy unijnego prawa celnego. Od 2028 r. niższą stawkę mają płacić importerzy korzystający ze składów celnych.
Opłata dochodzi do tymczasowego cła w wysokości 3 euro od pozycji, które od 1 lipca 2026 r. obowiązuje w przesyłkach o wartości do 150 euro. To cło zastąpiło wcześniejsze zwolnienie dla tanich paczek i ma działać do 1 lipca 2028 r., kiedy zacznie działać unijna platforma danych celnych.
W Polsce opłatę pobiera Krajowa Administracja Skarbowa. Jak mówił PAP jej szef, wiceminister finansów Marcin Łoboda, opłata jest naliczana od każdej pozycji w zgłoszeniu celnym i pobierana od podmiotów, które to zgłoszenie składają.
Kto płaci
Formalnie opłatę rozlicza zgłaszający – np. platforma sprzedażowa, sprzedawca albo firma kurierska lub pocztowa. Jak zauważa portal Forsal, koszt może się „schować” w cenie towaru albo w opłacie za obsługę przesyłki. Sprzedawca może też przerzucić go na klienta. Według Forsal opłata wchodzi także do podstawy naliczenia VAT.
Skala jest duża: według danych przytaczanych przez portal pit.pl w 2024 r. do UE trafiło 4,6 mld małych przesyłek, z czego 91 proc. z Chin.
Co to oznacza dla polskiej firmy w UK
Teza: dla małego sklepu internetowego z UK, który wysyła klientom w Polsce tanie, wielopozycyjne paczki, koszt nowej opłaty może być wyraźny – bo liczy się od pozycji, a nie od paczki.
Dowód: opłata to 2 euro za pozycję w zgłoszeniu. Paczka z trzema różnymi rodzajami towaru może więc kosztować 6 euro więcej, a przy przesyłkach do 150 euro dochodzi jeszcze cło ryczałtowe. Przy zamówieniu za 20–30 euro to już kilkanaście–kilkadziesiąt procent wartości.
Co sprawdzić już teraz
- U przewoźnika: zapytaj firmę kurierską lub pocztę, czy i jak dolicza nową opłatę do Twoich przesyłek do UE i kto ją pokrywa – Ty czy odbiorca.
- Warunki dostawy: jeśli sprzedajesz z dostawą „z cłem opłaconym” (DDP), koszt spada na Ciebie. Jeśli klient płaci przy odbiorze (DAP), może być zaskoczony dopłatą i odmówić odbioru paczki.
- Cło a pochodzenie towaru: umowa o handlu między UK a UE przewiduje zerowe cła na towary pochodzenia brytyjskiego, ale nie każdy towar wysyłany z UK spełnia te zasady. Czy w Twoim przypadku ma zastosowanie ryczałt 3 euro, warto ustalić z agencją celną. Nowa opłata manipulacyjna to osobna kwestia.
- VAT: jeśli korzystasz z procedury IOSS przy sprzedaży do UE, sprawdź z księgowym, jak nowa opłata wpływa na rozliczenia.
- Klienci: zaktualizuj ceny i informację o kosztach dostawy w sklepie internetowym, żeby klient w Polsce nie płacił niespodziewanych opłat.
Opłata jest częścią reformy, która ma zrównać zasady dla sprzedawców spoza UE i z UE. Dla firm z UK oznacza jedno: wysyłka małych paczek do Polski zdrożała i trzeba to policzyć w cenach.
Źródła:
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →



