Co piąty młody kupujący świadomie wybiera podrabiane kosmetyki – a badania pokazują, że mogą one zawierać rtęć, ołów i metanol. Brytyjski Urząd Własności Intelektualnej (IPO) rozpoczął w poniedziałek, 2 listopada, kampanię „Face the Fakes” („Spójrz podróbkom w twarz”). Ostrzega przed fałszywymi kosmetykami przed sezonem świątecznych zakupów.
Co znaleziono w podróbkach
Służby ochrony konsumentów (Trading Standards) zbadały 50 zatrzymanych podrabianych kosmetyków. 20 z nich, czyli czterech na dziesięć, nie spełniło norm bezpieczeństwa. Wśród wyników:
- rtęć – 1,32 proc. (13 200 ppm) w kremie wybielającym skórę; długotrwały kontakt może uszkadzać nerki i układ nerwowy;
- hydrochinon – 8,1 proc. w innym kremie wybielającym; ta substancja jest w UK zakazana w takich kosmetykach i może trwale przebarwiać skórę;
- ołów – wysokie stężenia w szminkach, cieniach i produktach do konturowania, m.in. 40 mg/kg w jednym zestawie; szczególnie groźny dla dzieci i kobiet w ciąży;
- metanol – ok. 80 proc. w jednych podrabianych perfumach; może powodować ciężkie zatrucie, w tym uszkodzenie wzroku;
- nikotyna – w podrabianych perfumach, choć w kosmetykach jest zakazana.
Rośnie liczba świadomych zakupów
Według IPO 20 proc. osób w wieku 18–24 lat, które kupiły kosmetyki w 2025 r., świadomie wybrało podróbki. W 2023 r. było to 6 proc. Aż 71 proc. kupujących podrabiane kosmetyki i środki higieny robiło to w internecie.
Skalę problemu pokazują też akcje służb. W lipcu policja w Manchesterze zabezpieczyła 1666 podrabianych produktów do włosów. Podczas nalotu w Bolton Trading Standards przejęło podrobione towary warte 2 mln funtów – perfumy, kosmetyki, ubrania i e-papierosy.
„Na opakowaniu nie widać, jakie chemikalia są w środku” – ostrzega niezależna toksykolog Rani Ghosh, cytowana przez IPO.
Co to oznacza dla Polaków w UK
Teza: największe ryzyko dotyczy zakupów w mediach społecznościowych i na platformach, gdzie trudno sprawdzić prawdziwego sprzedawcę. To właśnie tam kupujemy prezenty „okazyjnie” przed świętami.
Dowód: dane IPO pokazują, że 71 proc. zakupów podrobionych kosmetyków odbywa się online. Urząd radzi, by sprawdzać konkretnego sprzedawcę, a nie tylko platformę.
Pięć zasad z kampanii IPO:
- Sprawdź, kto naprawdę sprzedaje. Kupuj u zaufanych sklepów, na oficjalnych stronach marek lub u autoryzowanych sprzedawców.
- Bądź podejrzliwy wobec bardzo niskich cen i presji typu „ostatnie sztuki”.
- Nie ufaj wyłącznie ładnym zdjęciom i entuzjastycznym opiniom. Sprawdź skład i dane firmy.
- Po otrzymaniu paczki sprawdź opakowanie: skład, numer partii, nazwę i adres producenta, ostrzeżenia. Rozmyty druk, błędy, inny zapach lub konsystencja to sygnały ostrzegawcze.
- Jeśli podejrzewasz podróbkę – nie używaj jej. Zachowaj produkt, opakowanie, paragon i dane sprzedawcy, a następnie zgłoś sprawę do Trading Standards.
Uwaga dla salonów urody
W UK działa wiele polskich salonów kosmetycznych, fryzjerskich i stylizacji paznokci. Kampania IPO obejmuje też nowe wytyczne dla salonów i firm z branży beauty, rozsyłane przez organizacje branżowe. Dla właściciela salonu to ważne: kosmetyk z niepewnego źródła, użyty na kliencie, to ryzyko dla zdrowia klienta i dla reputacji firmy. Warto kupować u hurtowni i dystrybutorów, którzy podają pełne dane i dokumenty produktów.
Źródła:
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →



