Komentarz redakcji THE BUSINESS TIME.
We wtorek brytyjski minister obrony Wes Streeting był w Warszawie. Razem z ministrem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem ogłosili Warszawski Plan Obronny – pierwszy etap współpracy w ramach brytyjsko-polskiego traktatu o bezpieczeństwie i obronie. Tego samego dnia polski rząd poinformował, że Polska dostanie centrum serwisowe rakiet PAC-3 MSE do systemu Patriot. Większość z nas przeczyta to jako wiadomość dla wojska. Uważamy, że to także wiadomość dla polskich firm, które działają w Wielkiej Brytanii.
Dlaczego? Po pierwsze, plan nie kończy się na ćwiczeniach. Według brytyjskiego Ministerstwa Obrony BAE Systems i polska PGZ mają rozszerzyć produkcję amunicji wielkokalibrowej, a oba kraje chcą wspólnie rozwijać drony, obronę przed dronami i cyberbezpieczeństwo, także dla obiektów cywilnych. Takie projekty potrzebują nie tylko inżynierów. Potrzebują transportu, tłumaczy, szkoleń, serwisu, logistyki, IT i ludzi, którzy rozumieją oba rynki. Widzimy, że to dokładnie te usługi, w których polskie firmy w UK są mocne.
Po drugie, mamy świeży przykład, jak to działa w praktyce. W tym samym tygodniu Great British Energy – Nuclear zebrała na Anglesey ponad 400 dostawców, którzy chcą pracować przy pierwszych brytyjskich małych reaktorach jądrowych. Cel to 70% wartości projektu od firm z Wielkiej Brytanii, a małe firmy dostały osobne porady, jak wejść do łańcucha dostaw. Spółka zarejestrowana w UK, nawet jeśli prowadzi ją Polak, jest w takim rachunku firmą brytyjską.
Po trzecie, mosty działają w obie strony. Kosiniak-Kamysz nazwał centrum Patriot „pierwszym etapem do produkcji Patriotów w Polsce”. Firma, która ma biuro w Londynie i kontakty w Polsce, może być naturalnym pośrednikiem dla brytyjskich kontrahentów, którzy szukają partnerów nad Wisłą.
Znamy kontrargument i traktujemy go poważnie. Zamówienia obronne są powolne i wymagające. Trzeba mieć certyfikaty, zabezpieczenia, często poświadczenie bezpieczeństwa, a umowy wygrywają najpierw wielcy gracze. Lokalizacji centrum serwisowego jeszcze nie wybrano, a sam minister mówi o wielu miesiącach pracy. Mała firma nie podpisze kontraktu z ministerstwem w przyszłym tygodniu. To prawda.
Tyle że nikt rozsądny tego nie proponuje. Pieniądze w takich programach płyną piętrami: od wielkiego wykonawcy do jego dostawców, a od nich do mniejszych podwykonawców. Do tego trzeciego i czwartego piętra drzwi są otwarte dla każdego, kto jest przygotowany. Przygotowanie zaczyna się od rzeczy prostych: aktualnych danych w Companies House, porządnych ubezpieczeń, podstawowego certyfikatu cyberbezpieczeństwa i obecności na spotkaniach dla dostawców.
Nasz wniosek jest krótki. Sojusz Londynu i Warszawy będzie trwał latami. Polskie firmy w UK mogą go oglądać w wiadomościach albo zacząć się do niego przygotowywać już teraz. My radzimy to drugie.
Redakcja THE BUSINESS TIME
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →


