Komentarz redakcji THE BUSINESS TIME.
W środę kanclerz John Healey przedstawił swój pierwszy budżet. Czytaliśmy go z jednym pytaniem w głowie: co zmieni się dla kogoś, kto prowadzi w Wielkiej Brytanii małą firmę, sprząta, remontuje, wozi paczki albo wynajmuje jedno mieszkanie. Uważamy, że ten budżet jest dobry dla tych, którzy pracują na swoim, i wyraźnie gorszy dla tych, którzy odkładają albo wynajmują.
Zacznijmy od dobrych wiadomości. Kwota drobnych przychodów, od których nie trzeba płacić podatku ani składać rozliczenia (trading allowance), rośnie od 6 kwietnia 2027 roku z 1000 do 3000 funtów. Tak zapisał to rząd w podsumowaniu budżetu. Znamy wiele osób, które dorabiają po godzinach: korepetycje, paznokcie, drobne naprawy, sprzedaż rękodzieła. Dla nich to realna ulga i mniej papierów.
Druga dobra rzecz to podatek od nieruchomości firmowych (business rates). Według rządu około 70 tys. kolejnych firm zostanie z niego zwolnionych dzięki wyższemu progowi ulgi dla małych firm. Próg ma wzrosnąć z 12 do 18 tys. funtów wartości czynszowej, jak podaje serwis Unbiased. Polskie sklepy, zakłady fryzjerskie czy małe warsztaty często mieszczą się właśnie w tym przedziale.
Teraz druga strona. Od kwietnia 2027 roku podatek od odsetek z oszczędności i od dochodu z najmu wzrośnie o kolejne 2 punkty procentowe. Rząd podkreśla, że 84% podatników nie odczuje podwyżki, a limit gotówkowego ISA zostaje na poziomie 20 tys. funtów. To prawda. Ale widzimy też, kto jest w pozostałych 16%. To często ludzie, którzy przez lata odkładali, kupili jedno mieszkanie na wynajem i traktują je jak swoją emeryturę. Wielu z nich to Polacy, którzy przyjechali tu dwadzieścia lat temu.
Do tego dochodzi płaca minimalna. Od 1 kwietnia 2027 roku wyniesie 13,21 funta za godzinę, o 3,9% więcej. Pracownik na pełnym etacie zyska około 910 funtów rocznie. Cieszymy się z tego, bo to pieniądze wielu naszych czytelników. Jednocześnie właściciel małej firmy, który zatrudnia dwie, trzy osoby, musi to policzyć już teraz, a nie w marcu.
Znamy kontrargument i traktujemy go poważnie. Państwo musi skądś wziąć pieniądze na 100 funtów dopłaty do energii, tańsze paliwo i wsparcie dla Ukrainy. Wyższy podatek od dochodów kapitałowych, a nie od pracy, jest w tym sensie uczciwszy: kto ma więcej oszczędności, dokłada więcej. Rozumiemy tę logikę. Uważamy jednak, że granica między „bogatym inwestorem” a „rodziną z jednym mieszkaniem na wynajem” jest w tym budżecie zatarta.
Nasz wniosek jest prosty. Jeśli pracujesz na swoim, ten budżet daje Ci trochę oddechu i warto z niego skorzystać. Jeśli wynajmujesz albo masz większe oszczędności poza ISA, usiądź z księgowym jeszcze tej zimy, zanim nowe stawki zaczną działać w kwietniu 2027 roku.
Redakcja THE BUSINESS TIME
Źródła: GOV.UK – Budget 2026: Breathing space for today, hope for the future (28.10.2026); Unbiased – Autumn Budget 2026 (28.10.2026).
Analizujemy merytoryczne sprostowania i stanowiska. Zmiany istotnych faktów oznaczamy w publikacjach.
Napisz do redakcji →


